Źródło wody żywej




19.Rzekła mu niewiasta: Panie, widzę, żeś prorok. 20.Ojcowie nasi na tej górze oddawali Bogu cześć; wy zaś mówicie że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy Bogu cześć oddawać. 21.Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. 22.Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. 23.Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. 24.Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie. 25.Rzekła mu niewiasta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz (to znaczy Chrystus); gdy On przyjdzie, wszystko nam oznajmi. 26.Rzekł jej Jezus: Ja, który mówię z tobą, jestem nim. V – J 4,19-26



Rozmowa Jezusa z Samarytanką u Jakubowej Studni to jedna z najbardziej znanych ewangelicznych kart. Któż bowiem nie ma w pamięci tego bardzo malarskiego widoku: studnia i dzban, a przy nich dwoje ludzi, mężczyzna i kobieta — Jezus i Samarytanka w rozmowie. W nieco innej odmianie zobrazowania to właśnie ta kobieta trzyma dzban — obraz o paradoksalnej wymowie, bo przecież wiemy, że to jej pragnienie będzie gasił Jezus.

Rozmowa tych dwojga jest bogata i to nie tyle w słowa, co raczej w treści, tematy. Poruszono w niej tak wiele spraw, a przekazane nam zostały w jak najoszczędniejszym zapisie. To zapewne dlatego ta rozmowa tak głęboko wpisuje się w naszą pamięć.

Płynie ona wartko. Wypowiedzi rozmówców są mocne, celne, sięgają bardzo głęboko. Poruszane sprawy są też stale bardzo aktualne. Idzie wszak o człowiecze życie, jego wartości, źródła powodzenia, fundamenty, na których warto życie budować, i źródła, które czynią je nasyconym.

Jest w jakiś sposób ważne, bardzo ważne, że rozmowa ta toczy się przy studni. To zawsze jest źródło życia, źródło nasycenia. Odczuwamy to nawet dziś, kiedy wodopój mamy u siebie, w domu. Odczuwalne to było tym bardziej, kiedy po wodę trzeba było iść, może na plac do studni, a może dalej do pobliskiego źródła. Waga i ważność wody, studni, źródła, szczególnie wyrazista była wtedy, gdy studnia była jedna w okolicy. Wtedy była ona centrum wszystkiego, o wiele ważniejszym niż dzisiejszy sklep, czy taki albo inny urząd.

Studnia jako źródło tego, co najbardziej niezbędne do życia zyskała sobie symboliczny wymiar i wyraz. Zwłaszcza studnia bez dna, w której nigdy dna nie widać, która stale jest pełna, obfitująca, z której stale można czerpać, a ona niestrudzenie daje i daje.

Przy studni staje Jezus. Do studni przychodzi z pobliskiego miasteczka Samarytanka. Rozmowa rozpoczyna się od Jego prośby: „daj mi pić” i spojrzenia na źródło niezbędnej dla fizycznego życia wody, i kieruje się w stronę w stronę rozważań o źródłach nasycenia i obfitowania w zupełnie innym, bo duchowym sensie.

To Jezus tak kieruje tą rozmową. To On prowadzi tę kobietę i każdego z nas od zapatrzenia w codzienne, ziemskie sprawy bólu i radości, nędzy i sytego zaopatrzenia dni, do przeniesienia wzroku na prawdziwe źródło życia i jego godności, którym Bóg i do odkrycia Go w Jezusie Chrystusie.

Chociaż tu na wstępie został przeczytany tylko fragment tej historii, to przecież dobre wiemy, że najpierw prośba „daj mi pić” zaowocuje zdziwieniem: „Jakże Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę?” Potem rozlegną się słowa Jezusa: „Gdybyś znała dar Boży i tego, który mówi do ciebie: Daj mi pić, wtedy sama prosiłabyś go, i dałby ci wody żywej.” Ta uwaga znajdzie odpowiedź pewnego przekąsu: „Panie, nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka; skądże więc masz tę wodę żywą? Czy może Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię i sam z niej pił, i synowie jego, i trzody jego?

Tu akcent stale jest położony na sprawy ziemi, ból rozdarcia bratnich narodów: Samarytan i Żydów; także na zabezpieczenie bytu, jakim była dla okolicy Jakubowa Studnia, i nawet wówczas, gdy słysząc o wodzie, która raz na zawsze gasi pragnienie, Samarytanka powie: „daj mi tej wody”, to prośba ta będzie powiązana z myślą o oszczędzeniu codziennego trudu, mozołu drogi do studni: „abym nie pragnęła i tu nie przychodziła, by czerpać wodę.”

Dopiero potem, kiedy prześwietlone zostaną tajnie życia, wzrok pocznie się otwierać na dostrzeżenie wartości innych niż codzienne doświadczenie poszukiwań oparcia, zaspokojenia potrzeb, obfitości dóbr, przyjemności, zagwarantowanych perspektyw na jutro. Ta kobieta zaczyna dostrzegać i dla niej staje się jasne: jej rozmówca, stając przy studni, w tym miejscu, które jest źródłem życia dla całej okolicy, mówi o źródle życia o wiele ważniejszym. On mówi o Bogu. On mówi o pobożności. On wskazuje na konieczność czerpania z Boga.

Ona zapewne to wszystko nie tylko dostrzega, ale od dni najwcześniejszych to nakierowanie pobożności i czerpania z Boga mieć musiała za najistotniejszą rzecz, ale ona także zna owo napięcie: jak i gdzie zachować pobożność, jak i gdzie utrzymać życie w tej wartości „czerpania” z Boga, jak i gdzie utrzymać w swoim życiu dobre, właściwe odniesienie do Boga — ufność, posłuszeństwo. Ona tego dylematu nie ukrywa: „Ojcowie nasi na tej górze oddawali Bogu cześć; wy zaś mówicie że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy Bogu cześć oddawać.”

Tak Samarytanka artykułuje swój problem. To potrafi mieć i miewa swoje odzwierciedlenie także we współczesnym nam świecie i wobec podzielonego chrześcijaństwa odzywa się znanym pytaniem o prawdę: gdzie ona jest... Na górze Garizim czy w Jerozolimie? U nas czy u was? A może jeszcze gdzie indziej?

Odpowiedź Pana Kościoła jest na pierwszy rzut oka porażająca: „nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. ... 23.Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. 24.Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie.”

Wbrew pozorom Pan Kościoła nie kwestionuje świątyni, ani żadnych miejsc gromadzenia się Ludu Bożego. On jednak zwraca uwagę na bardzo istotną rzecz. Trzeba rozróżnić między miejscem, szyldem, lokalizacją i treścią. Z miejscami i nazwami bywają związane różne sprawy: zwyczaje i nastroje, przyzwyczajenia i wspomnienia, sentymenty i resentymenty, przeżycia ciepła i bólu. To wszystko jest nasze i bliskie. Czy jest złe? To nie da się tak prosto, ani łatwo określić. Faktem jest, że potrafi zaprzątnąć myśl i zawładnąć sercem. Tymczasem idzie o to istotne: o Ducha i prawdę. Po lutersku powiedzielibyśmy: o czyste i wierne zwiastowanie Słowa i o zgodne z ich ustanowieniem sprawowanie sakramentów. Tak, idzie o to w czym jest dla nas dzisiaj obecny ten stojący przy studni i tam, właśnie tam oznajmiający się jako źródło wody żywej Jezus Chrystus.

Jego słowo o daniu wody żywej. Jego słowo o nasyceniu życia dla nas się realizuje. Pytasz gdzie? Pytasz w czym? W Chrystusie, dla nas dzisiaj obecnym w słowach i znakach by przepełniać życie, by sycić.

W święto Zesłania Ducha Świętego, gdy gromadzić się mamy u Pańskiego Stołu warto przypomnieć słowa Lutra: sakrament ten nazywany bywa słusznie pokarmem duszy, który żywi i umacnia nowego człowieka. Przez Chrzest bowiem bywamy najpierw na nowo narodzeni /z wody i z Ducha – TK/, lecz obok tego, jak powiedziano, pozostaje człowiekowi stara, grzeszna natura w ciele i krwi, a zatem jest tyle przeszkód i pokuszeń ze strony diabła i świata, że często bywamy zmęczeni i słabniemy, a nieraz potykamy się. Toteż sakrament został nam dany jako codzienna strawa, pokarm, aby się odświeżała i wzmacniała wiara, nie cofała się w walce, ale stawała się coraz mocniejsza. Nowe życie powinno się tak układać, aby stale wzrastało i rozwijało się. Trudna to jednak sprawa. Diabeł bowiem jest tak zaciętym wrogiem, że gdy widzi, iż mu się opieramy i walczymy ze starym człowiekiem, i że nas nie może przemocą dostać w swoje sidła, zaczyna się ze wszystkich stron łasić i przymilać, próbuje wszystkich sztuczek i nie ustaje, aż nas wreszcie zmęczy, tak iż albo wyrzekamy się wiary, albo wpadamy w rozpacz i stajemy się obojętni lub niecierpliwi. Na to jest nam dane pocieszenie, aby zaczerpnąć tu nowej siły i pokrzepienia, gdy serce czuje, że ciężar jest zbyt wielki.”

U Jakubowej Studni Chrystus — Źródło Wody Żywej. U Stołu Pańskiego gromadzący się zbór, by się sycić Chlebem Żywota. To rzeczywistość Ducha i prawdy. To możliwość kształtowania życia w Duchu i w prawdzie. Bierzmy z tego. Amen.

ks. Tadeusz Konik